Autor Wątek: Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!  (Przeczytany 170 razy)

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 29
    • Zobacz profil
Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!
« dnia: Grudzień 15, 2018, 05:19:26 pm »
Zbliża się Wigilia, choinka a pod nią prezenty.

Powiedziałam wczoraj siostrze, że nie chcę choinkowych prezentów brać ani dawać.
Rodzinka w temacie ma mnie z głowy, a może odwrotnie.. :)
"Ale o so chozi"

Ano chodzi o to że on prezent, czymś innym jawi się dawcy a czymś innym zostaje pokarany biorca.
Dawca sobie wyobraża i nie powiem, ma z tego frajdę a biorca doświadcza i ma kłopot.

No bo co ja mam z tym prezentem zrobić?
Gdybym coś takiego potrzebował, to bym sobie kupił a tak, nie potrzebuję i mam się cieszyć,
oraz przechowywać bliżej nie określony czas - bo za szybko wyrzucić nie wypada.
To po jaką cholerę mi ten problem?

Jedynym (jaki widzę) wyjątkiem, może być sytuacja, że chcę czegoś a mnie nie stać.
Darczyńca jest bardzo dobrze zaznajomiony z tematem i wystarczająco zasobny finansowo.

Tak, to jest ten wyjątek potwierdzający regułę:
"Prezent = kłopot"

A jak to wygląda u Was?

Filip

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 4
    • Zobacz profil
Odp: Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 21, 2018, 02:19:32 am »
Z prezentami podobnie jak z życzeniami.
W świecie w którym żyję jedno i drugie obarczone jest mniejszą lub większą dozą manipulacji, rzadko zdarza się coś czystego. Są wyobrażenia, spodziewania i cały wachlarz ego-patentów. Już w sklepie tym czy owym regulując rachunek palną czasem: - A to prezent od firmy (czyli jak pamiętamy od nikogo, bo firma to nikt żywy, nie ma firmy, widział ktoś firmę? Znamy wątek). - Prezent? Do niczego mnie nie zobowiązuje? - Niee, absolutnie! Najwyżej kiedyś pan przyjdzie i coś kupi, albo powie o nas komuś. ;D Jest pięknie...  8)

Wczoraj na pożegnanie z bliską mi osobą, którą spotkałem w sklepie, a potem długośmy gadali, dałem jej na do widzenia jakiś słodycz w pudełku. Zaskoczona wyjęła z torby płytę - "rodzinną" w jej kontekście  - i dając mi ją powiedziała: - Posłuchajcie sobie na święta. Już miałem odrzec: ale czy musimy?, w miejsce czego powiedziałem coś w wersji soft, bo inaczej jej mówić nie chciałem. Wziąłem ten wcisk wiedząc, że w święta słuchać tego raczej nie będziemy.

Drogi Ponuraku. Znam temat, kumam kłopot. O to co napiszę teraz nie pytałeś i nie prosiłeś, ale (ale  ;) ) podzielę się. Podejrzewam, że teraz jeszcze bardziej niż kiedyś ty konkretnie jesteś wyczulony na nieprawdę (nie-Prawdę). Zrozumiałe. Obok tego równolegle może iść zamknięcie na dostawanie w ogóle (ale wówczas wymiana dawanie-branie siada, z tego co kojarzę). Podejrzewam też, że nie masz w tej chwili przestrzeni na wielu ludzi, a też i szkoda Ci energii na pakowanie jej w takie bzdety jak to czy prezent był trafiony, półtrafiony, trafiony z 42% trafnością, etc. Jasne. Kiedy przeczytałem pierwszy raz twojego posta, jakoś mnie to ruszyło, że w pewien sposób "zabroniłeś" sobie dawać prezenty. Być może z troski o dających, bo gdyby to była lipa, prezentowa manipulaja, zapewne dowiedzieliby się co na ten temat (a jeszcze Boże /Narodzenie/ uchowaj na ich temat!) myślisz :-\ :-X. Obwarowałeś ten wieczór wigilijno-choinkowy takim "zakazem" w swoim przypadku i to już poszło. Przecież lubisz niespodzianki ;D A ja bym tam pozwolił dawać, jak zawsze mówiłeś - idzie informacja o kimś i jak ktoś mnie widzi. Skoro czujesz, że tak ma być w tym roku, twoje prawo. Ale tak w ogóle - nie zradykalizuj się, plis...   

Pamiętam jak mówiłeś, że na nietrafione prezenty zawsze jest alledrogo, albo inny oeliks, albo można dać to innym, albo wyrzucić nawet. Taką opcję widzę cały czas i u siebie, gdyby mnie ktoś trafił takim kłopotem :) Masz prawo do opcji swojej.

A jak to jest u mnie u mnie? Od czasu kiedy nazwałeś to kiedyś "informacją co ten człowiek myśli na mój temat, jak on mnie myśli, widzi" jakoś szybciej ten probierz załatwia temat, bo dokładnie wiem, że albo coś było z myślą o mnie, albo mniej - czyli myślał głównie o sobie :) Nie zabraniam ludziom dawania prezentów, co najwyżej będzie tak jak wyżej wzmiankowałem: abo tak, abo tak, za każdym razem tyż dobrze.

Obserwacja - dziś już nie dyszę tak jak kiedyś po dzieciackiemu na prezenty. Potrzeba dostawania... Nawet czuję pewien opór jak widzę sporą ich ilość - zapewne strach przed tym o czym pisałem i ty wzmiankowałeś: o raju, a jak to będzie jakaś totalnie nietrafiona historia i mi się to zamaluje na twarzy?

Odbijam się w człowiekach jak w lustrach i jeśli to szczęście, że to naprawdę człowiek coś mi daje to jest szansa, że dowiem się czegoś prawdziwego na swój temat i na jego. Czy w tym roku dostąpię takiego zaszczytu, że jakiś człowiek mnie obdaruje? To będzie pięknie! :)

To tyle u mnie, jamci na takim etapie.


Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 29
    • Zobacz profil
Odp: Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 21, 2018, 11:47:01 am »

Podejrzewam, że teraz jeszcze bardziej niż kiedyś ty konkretnie jesteś wyczulony na nieprawdę (nie-Prawdę).

I tu mnie masz, rażą mnie wszechobecne substytuty. W moim świecie potraktowanie kogoś substytutem,
jest umniejszaniem go. Z dwóch do wyboru:
  • na bezrybiu i rak ryba
  • albo rybka albo pipka
Zdecydowanie wybieram to drugie.

Jestem z tych, którzy pamiętają prawdziwy świat, świat bez "sieci":
  • komórkowej
  • telewizyjnej
  • internetowej
  • aptek
  • sklepów
  • itd, itp.
Czy zdajesz sobie sprawę w ile sieci daliśmy się pochwycić?
Dzisiejsza młodzież nie jest świadoma tego że żyje w nierealnym świecie, tego że gdzieś tam pod tą warstwą "plastiku",
jest żywy organizm - nie substytut - oryginał.

Kiedyś kiedy było biednie, było prawdziwie, prawdziwie i pięknie.
W prezencie dawaliśmy siebie, albo coś wykonane własnoręcznie z myślą o konkretnej osobie,
albo jeśli było kupione, towarzyszyła temu świadomość, że aby to kupić, darczyńca musiał czegoś odmówić sobie.

Prezent był prawdziwym darem, nie substytutem.

Zgadza się, w swoim egoizmie pozbawiam ludzi fundowania sobie substytutu radości, za pomocą substytutów prezentów.

Niedawno otrzymałem prezent, pod balkonem, na masce Audi, na świeżej warstwie śniegu, ktoś narysował wielkie serce.

Filip

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 4
    • Zobacz profil
Odp: Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 23, 2018, 08:32:57 am »
Załapałem się jeszcze na kawałek "szarego" świata bez sieci jako dzieciak. Pamiętam, że świeżutki i ciepły chleb, po który stałem w zimie w kolejce na zewnątrz małej piekarni - bywało, że i ze dwie godziny - smakował jak żaden inny. Zwłaszcza, że jeden dodatkowy bochenek zjadałem w drodze do domu delektując się chrupiącą skórką :) Jednocześnie, jako że od czasu zadania się z takim jednym z miasta Ódź ;) jest mi bliska filozofia o kiju co zawsze ma dwa końce, dziś mogę kupić chleb taki lub inny, z glutem czy bez, zakwaszany, z suszonymi pomidorami etc., czego wcześniej nie było. Taki relatywizm, może i nie w nurcie radykalnie ponurackim 8), tak to widzę.

Przy czym zgadzam się z tym obłędem sieciówkowym. To są i czasy jakie mamy globalnie - unifikowania, statystyk etc. i to co w PL trzeba przeżyć, skoro się wzięło inny system na tapetę. Nazywam to brzydką gębą kapitalizmu. Naród myślał, że to będzie wielkie szczęście jedynie bo kokakola jest w każdym sklepie, ale naród tak już ma, że zwykle tylko jeden koniec kija widzi, a tego co się kroi na przyszłość - nie baudzo. Tak z letka po kobiecemu, rzec by można :)

Wracając do wątku dawania. Napisałeś:

W prezencie dawaliśmy siebie,

- tak właśnie. Zanim napisałem poprzedniego posta to samo mi przyszło, choć umknęło w pisaniu. W prezencie dajemy siebie. Tak z dawaniem być powinno. Dawanie jest czyste. A jak jest w praktyce - różnie. Kiedyś tego nie widziałem, nie czułem, teraz owszem.

W podchoinkowym wątku prezentów "wzrusza mnie" praktyka umawiania się "co ci kupię" w takim konkretnym wydaniu jak to, którego świadkiem byłem ostatnio w sklepie. Starszy pan prosi ekspedientkę o wybranie kremów dla żony, tylko, żeby były z wyższej półki. Pani pokazuje mu polskie kosmetyki mówiąc, że są dobre, mają dobry skład. Pan odpowiada, że żona zażyczyła sobie "takie droższe" i chyba "zagraniczne". Kobieta odpowiada mu, że teraz jest tak, że te droższe często są gorsze, mają gorszy skład, ale lepszy marketing, opakowanie itd., żeby się tym nie sugerował. On jej na to z uporem, że jak się żona dowie, że to tylko tyle kosztowało, itd... Co tu się odpi...ala? Ano to, że facet wykonuje ściśle określone zadanie wg. schematu i pod kontrolą bez względu na jakość i kto tu co daje jest kompletnie rozmyte. I nie jest to wzmiankowany przez Ciebie w poście przypadek - nie stać mnie, a zamarzyłem coś bardzo konkretnego.

Bo widzę sporą różnicę między kup mi to, a otrzymywaniem daru-niespodzianki.

Reakcja, przyjemność przy kup-mi-to też może być, ale to przecież nie to samo! Być może (włączył się relatywizm) w pewnym wieku ludzie dopuszczają taką otwartość w fundowaniu sobie prezentów. Tylko, że w takim wydaniu jak powyżej opisałem, gdzie tu jest miejsce na czystą radość dawania-otrzymywania?

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 29
    • Zobacz profil
Odp: Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 23, 2018, 10:43:07 am »
Potężny niesmak czuję dla kościoła, za to że zamiast cytować i rozwijać teksty JPII, mini fragmenty traktuje instrumentalnie.

A przecież znów wspomnę:
http://zakamerki.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=46:przekroczy-prog-nadziei&catid=35:wolno&Itemid=18

Cytuj
Człowiek najpełniej afirmuje siebie, dając siebie. To jest pełna realizacja przykazania miłości. To jest równocześnie pełna prawda o człowieku, której Chrystus nauczył nas swoim życiem; prawda, którą potwierdza szeroko tradycja moralności chrześcijańskiej, jak również tradycja świętych i tylu bohaterów miłości bliźniego w ciągu dziejów. Jeżeli pozbawimy ludzką wolność perspektywy, jeżeli człowiek nie umie stawać się darem dla innych, wówczas ta wolność może okazać się niebezpieczna. Będzie to wolność czynienia tego, co ja sam uważam za dobre, co przynosi mi korzyść czy przyjemność, może nawet przyjemność wysublimowaną. Jednakże nie przyjmując perspektywy daru z siebie samego, zawsze istnieje niebezpieczeństwo wolności egoistycznej.

Prawda? Czy to nie piękne? W którym kościele tego uczą?

Cytuj
Można powiedzieć, że Bóg jest bezradny wobec ludzkiej wolności. Płaci za wielki dar, jakim obdarzył tę istotę, którą stworzył 'na swój obraz i podobieństwo'. Pozostaje wobec tego daru konsekwentny.

Prezent - Dar - Prawda

Takie tam "słówko na niedzielę":P

Anonim

  • Nemo
  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 23
  • Pisać każdy może..
    • Zobacz profil
Odp: Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 11, 2019, 12:02:33 am »
Prezenty podchoinkowe lubię, doceniam to, że "gwiazdka" wybrała prezent dla mnie i ciekawa jestem co...

Cytuj
No bo co ja mam z tym prezentem zrobić?
Gdybym coś takiego potrzebował, to bym sobie kupił a tak, nie potrzebuję i mam się cieszyć,
oraz przechowywać bliżej nie określony czas - bo za szybko wyrzucić nie wypada.
To po jaką cholerę mi ten problem?

 w chwili otrzymania prezentu i nie potrzebuję? a w przyszłości? wiadomo?
Jak do następnej gwiazdki niepotrzebny będzie to być może, że ktoś inny będzie tego potrzebował...i się ucieszy.

Czy gwiazdkowy prezent to ma być, to co się potrzebuje?

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 29
    • Zobacz profil
Odp: Prezenty.. Ludzie! Idą prezenty!
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 11, 2019, 11:24:35 am »
Cytuj
Czy gwiazdkowy prezent to ma być, to co się potrzebuje?
Dla mnie tak.
Ma cieszyć oczy i sprawiać przyjemność dłoniom.
Ma być używany, obiektów zagracających mieszkanie mam w obfitości.