Autor Wątek: PPA  (Przeczytany 226 razy)

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
PPA
« dnia: Maj 19, 2019, 07:56:10 pm »
Coś złego stało się z moim wzrokiem - pilnie się rozglądam a autorytetów nie widzę.

Coraz częściej pojawia się w mojej głowie pytanie:
- dokąd zmierza
- jaki los czeka
Pokolenie Pozbawione Autorytetów.

Zapraszam do dzielenia się spostrzeżeniami oraz dyskusji.
Może coś dobrego z tego wyniknie?
💗


agatas

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 7
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 21, 2019, 09:58:40 am »
Andrzej ja też się nad tym zastanawiałam ostatnio przypadkiem. Jiddu krishnamurti mówi o tym ciekawie, spróbuję skrocic: jak masz autorytet który Cię czymś inspiruje to masz PRAGNIENIE żeby zanim dążyć. To powoduje ze patrzysz na to co się wydarza przez pryzmat jak powinno być a nie jak jest. Wynika z tego że PRAGNIENIE podążania za autorytetem nie pozwala Ci się przyjrzeć temu co jest bo chciałbyś żeby było inaczej ( z resztą ostatnio widzę że każde chcenie wypacza obraz rzeczywistosci) Idąc dalej rośnie Twój stosunek emocjonalny do rzeczywistości która dostrzegasz w kategoriach: pasuje do stworzonego obrazu przez autorytet lub nie. To tworzy wewnętrzny konflikt i opór wobec życia takim jakim jest. Czemu więc by miały służyć autorytety?

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 21, 2019, 01:08:28 pm »
Cytuj
jak masz autorytet który Cię czymś inspiruje to masz PRAGNIENIE żeby zanim dążyć
Tak - to popularny i oczywisty błąd, właściwym jest:
Cytuj
jak masz autorytet którym się inspirujesz to masz PRAGNIENIE żeby też takim się stać

Autorytet - wyzwanie, dorastanie i przerastanie, to naturalny ewolucyjny etap duchowego wzrostu.
W naturze, w najbardziej fundamentalnej opcji, "etat" autorytetu został przewidziany dla rodziców.
Autorytet - to poprzeczka do pokonania, zarazem napęd.

W obrazie ludzi, który postrzegam, brak motywacji (zadanie autorytetu) do dorastania.
W zamian jest wszechobecne cwaniaczenie, kombinowanie jak poprzeczki obchodzić lub przechodzić pod, zamiast je pokonywać.
Wzrostu z tego nie będzie.
W zamian może przytrafić się awaria:
https://thumbs.gfycat.com/PleasingFortunateIridescentshark-size_restricted.gif

Dopisek po czasie:
Karma rządzi, zamieściłem link do filmiku jak pańci pęka body a wieczorkiem - proszę bardzo!  ;D


Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 21, 2019, 05:23:20 pm »
Co do Jiddu Krishnamurtiego, dla mnie nie ta liga. On jest w ekstraklasie a ja w trampkarzach.
Wiem już jedno, rozumienie Krisznamurtiego jest stratą czasu, albo się go pojmuje albo nie.
Czy jest dla mnie autorytetem? W moim rozumieniu tego słowa - tak. Czy chcę osiągnąć taki stan jasności - tak.
Zobacz w jakim kontekście (znaczeniu) używa pojęcia autorytet w stosunku do swojej osoby:
Cytuj
Nie wolno wam uczynić ze mnie autorytetu. Jeśli stanę się niezbędny, to cóż uczynicie gdy przeminę.
Niektórzy z was myślą, że mogę dać wam napój, który was wyzwoli, tak nie jest.
Mogę być drzwiami, ale to wy musicie przez nie przejść.
Jestem wdzięczny K. za poniższy diagram - bardzo.
http://www.tuteraz.net.pl/tocojest/

Dopisek:
Cytuj
rozumienie Krisznamurtiego jest stratą czasu, albo się go pojmuje albo nie
Dla jasności, rozumienie może być (i zwykle jest) cząstkowe, pojmowanie całościowe.

Filip

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 22, 2019, 10:45:48 am »
Chciałbym mieć co powiedzieć treściwego na temat, ale nie mam. Tak, wiem - mądry wie co mówi, niemądry mówi co wie, jakoś tak na tę chwilę. Za to temat mnie obchodzi. I plącze się gdzieś już od ładnych paru lat. W miejsce tego co odkrywcze napiszę co u mnie na tapecie w temacie, a nuż coś z tego się pociągnie dalej ("anuż", to taki młodszy brat "możego" ;) ).

Otóż błąkają się we mnie 3 wątki:

1. Autorytet: mistrz vs. belfer.
Od lat obserwuję - na sobie - ilu spotkałem mistrzów, a ilu belfrów na swojej drodze i jak mało tych pierwszych. Pierwszy widzi twój świat i pokazuje ci gdzie postawić przecinek, albo jak zlepszyć zdanie, które piszesz, żeby ta książka, którą piszesz swoim życiem była zarazem absolutnie twoja (odpowiedzialność), i jednocześnie jak najbardziej twoja - naznaczona twoim, a nie jego charakterem, a do tego aby szła właściwie. To można przenieść na przykład tworzenia, choćby pisania (tekstów, książek) bo takiej metafory też użyłem, albo na cokolwiek innego. Dobry mistrz zobaczy w tym ciebie, belfer widzi (nie zobaczy, co oczywiste, dlatego się złości) w tym czymś siebie. Dlatego każe ci skreślić i pisać tak jakby on to widział jako "dobre". Mistrzów - w różnych przestrzeniach - spotkałem na palcach jednej ręki. Belfrów całe mnóstwo. Mistrzów traktowałem/traktuję jak autorytety. Świat współczesny (ludzie w nim) w którym wszystko zaczyna podlegać kontroli, gdzie brak jest zaufania coraz bardziej, a kamera w każdym zakątku, woli kontrolujących i przewidywalnych "specjalistów", którzy skończą kontrolowane kursy i zrobią z ciebie kontrolowalnych robocików. Jakimś przykładem w domenie szkolnictwa jest pisanie egzaminów z polskiego gdzie punktuje się "słowa klucze", a nie własne zdanie, oryginalne indywidualne przemyślenia, wiedzę, erudycję etc.

2. Wolność od autorytetów.
W czasach kiedyśmy się jeszcze ze sobą nie zadawali ;) sporo czytałem :D . Teraz książka, której tytuł brzmi - "Wolność od autorytetu" Toni Packer jest gdzieś w pudle na strychu. Nie dlatego, że to książka "słaba", swego czasu była dla mnie "czymś". Jeśli dobrze pamiętam, autorka - której nieobce były nauki J.Krisznamurtiego, a tytuł wszakże parafrazą "Wolności od znanego" - postulowała takie podejście, w którym w centrum znajdziesz się ty sam jako autorytet dla samego siebie, a nie mistrz-autorytet-wzorzec. Jak medytować? Jak ci wygodnie. Tylko ty sam idąc po swojemu dotrzesz do siebie. Autorytet-mistrz nie jest ci do tego potrzebny, on jest kimś, kto pilnuje, żebyś był jak najbardziej sobą na tej ścieżce. Do tego cały jego... autorytet. Czyli coś opisanego właściwie w punkcie pierwszym. Jak zajdę na strych, a nuż (znowu się pojawił ;) ) rozejrzę się czy Toni tam jest i sprawdzę czy o to szło. W każdym razie ten "nauczyciel zen, minus zen i minus nauczyciel" (przepisane z netu) to jest dobra opcja dla tych, którzy liznęli jednak jakichś autorytetów. Żeby od czegoś odchodzić trzeba mieć od czego.
To jest jakaś odpowiedź na pytanie postawione przez agatas:

To tworzy wewnętrzny konflikt i opór wobec życia takim jakim jest. Czemu więc by miały służyć autorytety?


3. Siddhartha.
Ostatnio przeczytałem - o, błogosławiona niekonsekwencjo! - ponownie po latach "Siddharthę" H. Hessego. Bohater uporczywie szuka autorytetów, kroczy różnymi ścieżkami, poznaje co się da, żeby na sam koniec odkryć istotę bycia i życia, a także siebie w prostym życiu. Mądrość przychodzi spoza filozofii i dogmatów. Możliwe czy utopijne? A czy to ważne? Temat jak Fizyczna Nieśmiertelność. Spotkał ktoś fizycznie nieśmiertelnego? jA nie, co nie znaczy, że go nie ma.

Reasumując, jaki los czeka pokolenie bez autorytetów? Nie wiem. Już tu i ówdzie sztuczna inteligencja dochodzi do głosu, a podobno ma być kiedyś wyposażona w czucie (hmmm...), więc może ona będzie programowana na autorytety - wzorce, przykłady z których można czerpać? To raczej dowcip. Mnie, pozwolę sobie na uogólnienie - nas, zapewne najbardziej interesują autorytety w duchowym wzrastaniu. Lubię jednak wiedzieć, że w innych dziedzinach takowe też są, bo są bazą, od której młodszy może się odbić i pójść w świat nie robiąc sobie krzywdy na starcie. Polityka, kościół i kilka innych dziedzin walą się na naszych oczach. Znaleźć centrum w środku, w sobie, przez co przeziera coś spoza mnie. Tylko ktoś musi pokazać, że jest jakiś kierunek podążania i zaznaczyć to swoim autorytetem. Znajduje ten, kto chce znaleźć - tu jest jakaś nadzieja.

Dużo słów. Ruszyłem znów jakąś odstałą zupę w sobie. Namieszało się i na razie poszedł sztynk. Cieszę się, że jest ten wątek - cieszę się możliwością zobaczenia co u innych w temacie.

agatas

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 7
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 22, 2019, 02:56:08 pm »
Autorytet - wyzwanie, dorastanie i przerastanie, to naturalny ewolucyjny etap duchowego wzrostu.
Zakładając, że istnieje coś takiego jak duchowy  rozwój, to czy jest on osiągany przez świadome decyzje? Przez świadome decyzje mam na myśli to, że powiem sobie, że pragnę rozwijać się duchowo, więc będę np. oddychać, nie jeść mięsa i co tam innego co uznam za słuszne. W takim podejściu autorytet jest pomocny, bo może być inspiracją do podejmowania nowych wyzwań, żeby być coraz lepszym i lepszym.
Ale to wszystko dzieje się z poziomu "ja" - ja chcę być coraz bardziej rozwinięty, ja chce być lepszym człowiekiem, ja chcę zrobić coś co jest dobre dla ogółu.
Inne podejście jest takie, że duchowy rozwój czy ewolucja po prostu się dzieje, jak jej się nie przeszkadza, a  to co jej może przeszkadzać to pragnienia ja. Np. taką rzeczą którą się sama dzieje jest  dorastanie. Jak miałam 2 latka wcale nie planowałam i nie myślałam  co tu by zrobić, żeby być większa. Jadłam, oddychałam i samo to się działo. Pewnie gdybym zaczęła kombinować świadomie jak to urosnąć to pewnie bym tylko zaszkodziła. Tak samo z ewolucją - jeśli wezmę ją sobie za cel i będę działać w jej kierunku to więcej szkody z tego będzie niż pożytku. Jedyne co więc pozostaje to zaprzestanie działania motywowanego pragnieniami ( w tym również tych wynikających z chęci bycia lepszym od autorytetu) żeby nie mącić. Tylko kto by chciał żyć bez pragnień? ;)  W każdym bądź razie fakt, że istnieje jakieś pragnienie oznacza brak akceptacji dla tego co jest,  jest to chęć ucieczk do czegoś czego nie ma teraz. Np. boli głowa i chcemy żeby nie bolała. Wg J.K. w takim podejściu nie dosć, że już jest jeden problem (tak jak boląca głowa) to człowiek  tworzy drugi na dokładkę (czyli co powinnam zrobić, żeby przestała boleć głowa).

 
Wiem już jedno, rozumienie Krisznamurtiego jest stratą czasu, albo się go pojmuje albo nie.
...
Jestem wdzięczny K. za poniższy diagram - bardzo.
Nie miałam pojęcia, że też go znasz :) To chyba kwestia osobowości, bo u mnie wszystkie inne książki z tematyki "duchowego rozowju"  nie wchodzą i niewiele czytałam, a  jak na J.K. trafiłam to jak lekarstwo - książka za książką :)


Żeby od czegoś odchodzić trzeba mieć od czego.
To jest jakaś odpowiedź na pytanie postawione przez agatas:

Uzasadnienie dla istnienia autorytetów trafione w punkt! :) Filip jak znajdziesz kiedyś tą książkę to pożycz.

Bohater uporczywie szuka autorytetów, kroczy różnymi ścieżkami, poznaje co się da, żeby na sam koniec odkryć istotę bycia i życia, a także siebie w prostym życiu. Mądrość przychodzi spoza filozofii i dogmatów. Możliwe czy utopijne? A czy to ważne? Temat jak Fizyczna Nieśmiertelność. Spotkał ktoś fizycznie nieśmiertelnego? jA nie, co nie znaczy, że go nie ma.
Dlaczego  utopijne? Wyobraź sobie, że w idziesz ulica i nie masz ani jednego pragnienia. Sprawy masz pozałatwiane, w domu posprzątane i ugotowane. nie musisz nigdzie się spieszyć, bo nie ma do czego. nic nie musisz robić żeby być lepszym, bo w tym momencie nawet zrezygnowałeś z pragnienia fizycznej nieśmietelności ;) Nie musisz się zachwycać  nad pięknem nieba etc, bo nie ma w Tobie pragnienia bycia osobą "uduchowioną". Nie myślisz jak zatrzymać tą chwilę, bo nie ma w Tobie pragnienia żeby trwała dłużej. W takim wypadku jedyne co pozostaje to rozgościć się w tej chwili. to o to tym wszystkim mędrcom chodzi w prostocie życia? Ona przychodzi sama gdy nic nie przeszkadza. Gorzej jak ktoś w drugą stronę próbuje - upraszcza zycie żeby potrzymywać przekonanie o swoim uduchowieniu.





Filip

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 22, 2019, 11:16:26 pm »
"Żeby od czegoś odchodzić trzeba mieć od czego" - dość logiczna konstatacja, którą zapisałem akurat w kontekście dywagacji o autorytetach. I ta konstatacja, agatas, jest nie z książki, tylko z chwili kiedy to pisałem w tamtym poście :)

Napisałaś:

jedyne co pozostaje to rozgościć się w tej chwili. to o to tym wszystkim mędrcom chodzi w prostocie życia? Ona przychodzi sama gdy nic nie przeszkadza.

Dokładnie o to tam szło - jeśli dobrze odczytałem Hessego.
I dla mnie rozwój duchowy nie jest nakierowany, z uporem, z mozołem, idę ulicą i czuję jak się rozwijam duchowo z każdym krokiem itp. To się dzieje, albo nie. Nie wymaga wysiłku gdy jest już akceptacja. Rzeka płynie, to wszystko, wystarczy to zobaczyć. U innego ciekawego autora co się pisze przez dwie literki, czyli u E.Tolle często pojawia się takie nazwanie stanu poczucia absolutnej kompletności, bezpieczeństwa, spełnienia. Duchowego z natury. Żywa cisza - mówi tak o tym, albo namawia aby wejść w kontakt z wewnętrzną siłą

A tak w ogóle dla mnie określenie "duchowy rozwój" to trochę masło maślane, tautologia. W gruncie rzeczy nie ma innego rozwoju jak duchowy. Rzecz jasna można się rozwijać jako specjalista, rzemieślnik, doskonalić też swoje cechy skur*syństwa, czy inne niezwykłe przymioty ;) - w końcu jak rozwój, to rozwój - żarty takie. Z punktu widzenia wzrastania jako człowiek innego wzrastania nie ma, bo jesteśmy duszami w mięsnym opakowaniu, nie na odwrót. Z przyczyn językowych nie mówi się o "dusznym rozwoju", tylko duchowym, jakkolwiek to dziś rozdmuchane nazwanie. Wzrastanie jako Dusza. Stawanie się Człowiekiem pewnie nierozerwalnie się z tym łączy. Mówi się wszakże "dusza człowiek" - i jakkolwiek potocznie, to jedno z drugim wyrażeniem się tu spotyka i tworzy całkiem zgrabny związek frazeologiczny (choć nieprecyzyjny, ale słowa często nie dają rady).

Miało być o autorytetach. A zatem takowe wspierają nas w tym wzrastaniu, bo z grubsza rzecz ujmując cechą wszystkich autorytetów jest - tak mi się jawi - że są już wzrosłymi na jakiś poziom duszami, mają jakiś, albo nawet całkiem dobry, kontakt z tą "wewnętrzną siłą". To czyni z nich jednostki, które mogą stać się drogowskazami dla innych dusz. Żeby dojaśnić - w etykietkę "autorytet" powinien być explicite wpisany warunek, że to ktoś kto ludzi zlepsza. Jak zlepsza to to jest TO właśnie. Nie widzę zastosowania dla tego słowa w przypadkach mówienia o kimś jako o np. "autorytecie w sprawach broni masowego rażenia". Ktoś może jest specjalistą w tej dziedzinie, trudno, straszna karma, ale nie jest autorytetem.

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 23, 2019, 06:23:34 pm »
Okazuje się ważne, żeby rozmowę na jakiś temat zaczynać od uzgodnienia podstawowych pojęć.

Autorytet – czym jest?
Według słownika PWN* autorytet to:
Cytuj
„uznanie, jakim obdarzana jest dana osoba w jakiejś grupie” bądź też „osoba, instytucja, pismo itp. cieszące się szczególnym uznaniem”.
I kolejny cytat:
Cytuj
Można więc mieć autorytet lub być autorytetem. Z reguły wiemy to intuicyjnie i bez zaglądania do słowników, warto jednak zastanowić się głębiej, co to dla nas oznacza. Osoby cieszące się autorytetem są zwykle też postrzegane jako bezstronne, prawdomówne, sprawiedliwe w swych sądach i jako takie cieszą się kredytem zaufania. Autorytetem może być też osoba obdarzona pewnymi cechami czy umiejętnościami przywódczymi, a także charyzmą, za którą ludzie chcą podążać i której ufają. W kontekście szkoły i relacji nauczyciel–uczeń autorytet można porównać do mentora, czyli doświadczonego, mądrego doradcy, mistrza i wychowawcy. Odniesienie do relacji jest potrzebne, bo autorytet nie wykształca się i nie istnieje w próżni – niezbędne są osoby, które będą go w ten właśnie sposób postrzegać – w tym przypadku uczniowie, ale też ich rodzice czy reszta grona pedagogicznego.
Zdecydowanie bardziej interesuje mnie: - autorytet uznanie niż autorytet osoba.
Proponuję w tym kierunku kontynuujmy ten wątek - oki?

*
Słownik PWN, cieszy się u mnie zdecydowanie większym autorytetem niż Wikipedia.

Anonim

  • Nemo
  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 30
  • Pisać każdy może..
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 23, 2019, 01:25:22 pm »
Autorytet – czym jest?
Zdecydowanie bardziej interesuje mnie: - autorytet uznanie niż autorytet osoba.
Proponuję w tym kierunku kontynuujmy ten wątek - oki?

w/g mnie
Autorytet jest magnesem.

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 23, 2019, 02:55:02 pm »
O? Ciekawe, znaczy przyciąga? Tylko "żelazne" czy wszystko jak leci?

Anonim

  • Nemo
  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 30
  • Pisać każdy może..
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 23, 2019, 07:01:46 pm »
O? Ciekawe, znaczy przyciąga? Tylko "żelazne" czy wszystko jak leci?

myślę, że autorytet nie jest tym zainteresowany a moim zdaniem przyciąga zainteresowanie i braki wiedzy.






Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 23, 2019, 07:45:58 pm »
Tak jak się obawiałem, jeśli uważasz że autorytet to osoba, to trudno będzie nam się komunikować.
Jeśli ktoś byłby autorytetem, to tak jak Eskimosem, dla wszystkich i zawsze.

Tymczasem to czy pojawi się autorytet nie zależy od tego na kogo się patrzy, tylko od tego kto patrzy.
Autorytetem się nie jest, autorytetem się bywa w oczach patrzącego.
Za autorytet można zostać uznanym, w określonych dziedzinach i na jakiś czas.

Wszystko się zmienia, jak już dawno temu powiedział Pantarej.  ;)

Taki "autorytet osoba", to świetna koncepcja, do obwiniania innych za własne niepowodzenia.

Anonim

  • Nemo
  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 30
  • Pisać każdy może..
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 23, 2019, 09:02:43 pm »
Tak jak się obawiałem, jeśli uważasz że autorytet to osoba, to trudno będzie nam się komunikować.
Jeśli ktoś byłby autorytetem, to tak jak Eskimosem, dla wszystkich i zawsze.

Tymczasem to czy pojawi się autorytet nie zależy od tego na kogo się patrzy, tylko od tego kto patrzy.
Autorytetem się nie jest, autorytetem się bywa w oczach patrzącego.
Za autorytet można zostać uznanym, w określonych dziedzinach i na jakiś czas.

Wszystko się zmienia, jak już dawno temu powiedział Pantarej.  ;)


Tak, osoba dla jednych może być autorytetem lecz dla innych nie.
Pytanie było: Autorytet czym jest?
więc odpowiedziałam czym w/g mnie jest.

Ponurak

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 24, 2019, 10:06:38 am »
Cytuj
dla jednych może być autorytetem lecz dla innych nie
No proszę "AnA", skoro każdy sam może wybierać kto/co będzie dla niego autorytetem..
Może się jednak dogadamy.  ;D

Filip

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
Odp: PPA
« Odpowiedź #14 dnia: Lipiec 23, 2019, 12:37:35 pm »
Jestem "na świeżo" po publikacji dotyczącej przedwojennego Lwowa. I pod dużym wrażeniem tego co wyczytałem. Tak mi przyszło, że z autorytetami w wielu dziedzinach może być problem w naszym kraju, bo nie ma ośrodków, twórczego fermentu i takich priorytetów - takich jak w tamtym miejscu i czasie - z których późniejsze autorytety mogłyby się wywodzić.

To może zabrzmieć jak popularne biadolenie typu "kiedyś to było tak i siak" (w rozumieniu "dobrze"), a teraz to już nędza. Coś na rzeczy pewnie jest. W jednym mieście (w którym od 1894 jeździły tramwaje, a dzięki lampom naftowym były tam pierwsze na świecie szpitale gdzie operowano także nocą) funkcjonowały uczelnie naukowe z których wyszło mnóstwo kapitalnych specjalistów w wielu dziedzinach: prakseologów (filozofia skutecznego działania), matematyków, prawników etc. Działał tam Weigl, który opracował szczepionkę na tyfus, kilku gości o nieprzeciętnych zdolnościach matematycznych, którzy potem złamali szyfr Enigmy, czy prawnicy, którym świat zawdzięcza międzynarodowe konwencje zwalczające ludobójstwo i zbrodnie wojenne. W 1932 powstał tam kodeks karny dla całej Rzeczypospolitej, który - wprowadzony przy ogromnym oporze Kościoła - nie stawiał homoseksualistów w gronie przestępców (np. w Finlandii karano do 1971 r.), widać lwowscy adwokaci zakładali, że dusza nie ma płci... Kiedy Sienkiewicz odnosił się do porównań Lwowa i Krakowa pasowanego na jego odpowiednik w Galicji to napisał, że "źle jest jeśli w społeczności więcej Kościoła niż Chrystusa". Zaiste we Lwowie współgrały ze sobą różne kultury, wyznania, obrządki. Byli katolicy, prawosławni, Żydzi, Ormianie i wielu innych (podobnie jak lata wcześniej w Zamościu - wielokulturowego i kapitalnie ponoć funkcjonującego w owym czasie miasta, którego blask emanował dużo szerzej w RP). Pewnie były zgrzyty, ale to wszystko jednak działało i generowało pożytki dla człowieka. Ludzie postrzegani jako autorytety zasiadali w radzie miasta i zastanawiali się jak pomnożyć jego majątek (ponoć największe złoża ropy w Europie były właśnie w okolicach Lwowa) i jak to przełożyć na dobrobyt mieszkańców. Nie bano się krytyki sanacyjnych rządów jeśli rządzono głupio. Ze Lwowem się liczono - zbyt wiele autorytetów postrzegano tam w jednym miejscu i czasie by można się było z nimi nie liczyć.

Kto dziś tworzy w Polsce miejsca i czy w ogóle są takie skąd wywodzić się będą ludzie mający szansę być postrzeganymi jako autorytety - nie wiem. Są też inne czasy, inne zagadnienia. Na razie podobają mi się przedszkola i szkoły z odrębnymi niż państwowe programami, gdzie nacisk kładzie się na szacunek dla natury i drugiego człowieka, gdzie pokazuje się, że wolność to odpowiedzialność, jak być samodzielnym, twórczo myśleć. Takie a la lwowiackie idee możnaby powiedzieć :) Znam ludzi, którzy prowadzą tam swoje dzieciaki. To już nie są dzieci z "Pokolenia Z", dla których technologia to główne narzędzie poszerzania wiedzy. To jest jeszcze młodsze pokolenie, które przeskoczyło post-millenialsów. Może to są miejsca gdzie dorastać będą przyszłe autorytety. Nie widzę ich pośród "czystego" Pokolenia Z, o których moja znajoma wyraża się per "Pokolenie Zwisa-mi". Być może to najnowsze pokolenie (urodzeni po 2010) doprowadzi w końcu do rewolucji świadomości ludzi, że gdy działamy nie szkodząc innym wtedy wszystko współgra ze sobą i zmierza do właściwego spożytkowania tego co mamy dane przez wszechświat. Tylko, żeby zdążyło przed tym jak Pokolenie Z wespół z debilami z różnych pokoleń zepsują ten świat tak bardzo, że zmiana będzie bardzo trudna i żmudna do przeprowadzenia.

Podejrzewam, że gdyby dziś praktycznie wszystkim nie chodziło o hajs i dorobienie się za wszelką cenę i kosztem innego, to takie zmiany byłyby bardziej prawdopodobne, a przestrzeń dla wzrastania autorytetów większa.

Takie dywagacje w temacie na dziś.